|
Legendy Goleniowa O DZWONACH Z GOLENIOWSKIEJ FARY
By??o to w czasie wojny trzydziestoletniej, kiedy Zachodnie Pomorze, okupowane przez wojska Wallensteina, sta??o si? w ko??cu terenem niszczycielskich walk Cesarstwa ze Szwecj?. Przemarsze wojsk Gustawa Adolfa i niemieckich najemnych oddzia????w ksi?cia Holsztynu, d??ugotrwa??e kwaterowanie regiment??w cesarskich i po??oga wojenna, morowe powietrze i grabie??e, jakich dopuszczali si? zar??wno niemieccy, jak i szwedzcy ??o??dacy, zrujnowa??y gospodarczo zachodniopomorskie ksi?stwa. Najwi?cej strat ponios??a ubo??sza ludno??? miasteczek i wsi. Wojna nie szcz?dzi??a jej cierpie?? i g??odu, a mienie cz?sto bywa??o ??upem naje??d??c??w. W og??lnym zam?cie ucierpia??y nawet ko??cio??y. Szwedzi zabierali z nich nie tylko z??ote naczynia liturgiczne i wota, ale tak??e dzwony. Przetapiali je podobno na armaty i bro??. Tote?? nic dziwnego, ??e mieszka??cy Goleniowa, dowiedzieli si? o rabunkach w ko??cio??ach, srodze si? zaniepokoili. Gotycka fara ??w. Katarzyny bowiem, licz?ca pod??wczas oko??o trzystu lat, mia??a trzy wspania??e spi??owe dzwony o tak pi?knym brzmieniu, ??e s??yn???y w ca??ym ksi?stwie. Co robi?, aby uratowa? je przed Szwedami? Kadzili nad tym ojcowie Goleniowa, radzili i uradzili. W tajemnicy przed wszystkimi postanowili wywie??? je w nocy i ukry? poza obr?bem miejskich mur??w. Hen za nimi ci?gn???y si? wzg??rza poros??e m??odziutkimi sosenkami. Tam upatrzyli miejsce na schowek. Noc by??a ciemna, bezgwiezdna, kiedy trzy na??adowane sianem wozy ruszy??y spod plebani - ka??dy inn? bram?, by spotka? si? u sosnowych wzg??rz. Zakopano dzwony g???boko w suchym piasku, owin?wszy uprzednio i ob??o??ywszy sianem. Polez? miesi?c, dwa i wr??c? do fary, gdy wojska odejd?. Kiedy Szwedzi zacz?li pl?drowa? goleniowski ko??ci????, weszli r??wnie?? na wie???. Nie znalaz??szy dzwon??w, pos??ali po proboszcza, ale ten poszed?? w??a??nie z ostatni? pociech? do umieraj?cego. Pos??ali tedy po organist?, ale pono? dwa dni temu pojecha?? na wie?? do chorej matki. Rozgniewani poszli do burmistrza, lecz ten umar?? tego w??a??nie ranka. Goleni??w bowiem nawiedzi??o morowe powietrze i co raz to s??ysza??o si? o czyjej?? ??mierci. Nic nie wsk??rawszy, Szwedzi postanowili sami szuka? dzwon??w, rych??o jednak poniechali zamiaru, kiedy si? dowiedzieli o zarazie grasuj?cej w miasteczku i okolicy, i jeszcze tego samego dnia uciekli z Goleniowa. Tymczasem ??mier? zbiera??a wok???? obfite ??niwo. Umierali doro??li i dzieci, starzy i m??odzi, kobiety i m???czy??ni, pomarli ojcowie miasta, proboszcz i organista, i wiele innych os??b. Pogrzeby odbywa??y si? co dnia. Spi??owe d??wi?ki dzwon??w nie doprowadzi??y zmar??ych do miejsca wiecznego spoczynku. Pusto i g??ucho by??o teraz w Goleniowie. Kiedy wreszcie morowe ust?pi??o z miasta, przy ??yciu osta??a li tylko znikoma garstka mieszka??c??w, okryta ??a??ob? po stracie najbli??szych. ??ycie niepr?dko wraca??o do normy. Czasy by??y jeszcze wci??? niespokojne, a ludzie przygn?bieni kataklizmem wojny i zarazy. Min???o wiele, wiele lat, zanim nadesz??a sposobna pora, by pomy??le? o odkopaniu dzwon??w. Ludzie wiedzieli, ??e s? one ukryte w g???bi piaszczystych wzg??rz sosnowych, ale jak przysz??o co do czego, okaza??o si?, ??e nikt nie zna miejsca schowania. Wzg??rza by??y rozleg??e, i cho? goleniowianie skopali je na chybi?? trafi?? niemal ca??e, na nic si? zda??a ich praca. W ko??cu stracili nadziej? i zam??wili u ludwisarza nowe dzwony. Nie by??y ju?? tak wspania??e jak tamte, tote?? wszyscy, kt??rzy jeszcze je pami?tali, opowiadali o nich dzieciom, dzieci wnukom, i histori? ich znano w ca??ej okolicy. ??xazu jednego wybra?? si? na sosnowe pewien m??odzieniec. Podniecony przedziwnymi opowie??ciami o dzwonach, chcia?? je odszuka?, by potem wywie??? cichcem daleko st?d i sprzeda? jakiemu?? ludwisarzowi. By??a jesienna noc, ciemna i bezgwiezdna. M??odzie??cowi zrobi??o si? troch? nieswojo, kiedy znalaz?? si? w??r??d wilgotnego g?szczu drzew. Ale ??e nie nale??a?? do p??ochliwych, szed?? dalej, gdy nagle wyda??o mu si?, ??e co?? cichutko dzwoni: dy??... dy??... Przystan???. Wtedy us??ysza?? nieco mocniejsze - bim... bimmm..., a potem jeszcze g??o??niejsze bam... bammm... -To? przecie zakopane dzwony! - zawo??a?? rado??nie. Nie wiedzia??, ??e by??a to w??a??nie kt??ra?? rocznica ich ukrycia. -P??jd? za ich g??osem, to i odnajd? - postanowi??. I zacz??? wspina? si? po najwy??szym zboczu, sk?d dobiega??o go ciche teraz i dr???ce - bimmm... bimmm... Wzg??rze, od nowa poros??e m??odym zagajnikiem, by??o niedost?pne. Ale m??odzieniec przedziera?? si? dzielnie, rozgarnia?? ga???zi, kt??re k??u??y go w r?ce, bryzga??y w twarz zimnymi kroplami wody. Kiedy zda??o mu si?, ??e ju?? ca??kiem blisko s??yszy dzwonienie, drog? mu zaszed?? karze??ek i powiedzia??: - Cho?, poprowadz? ci?. M??odzieniec ruszy?? za nim. W?dr??wka ich trwa??a ledwie par? minut, kiedy nagle rozleg?? si? zwielokrotniony echem szyderczy ??miech - cha, cha, cha!- i ch??opak spostrzeg??, ??e karze??ek znikn???, jak si? by?? pokaza??, a on sam jest w zupe??nie obcym sobie miejscu. Dopiero teraz zl?k?? si? na dobre i pogna?? co si?? przed siebie, zapl?tuj?c si? w g?stych chaszczach, potykaj?c o wykroty. Zacz???o ju?? ??wita?, a on ci?gle jeszcze nie m??g?? znale??? drogi. Przez wiele godzin b???ka?? si? po pustym lesie, a?? wreszcie ko??o po??udnia trafi?? na znajomy goleniowski trakt od strony Bramy Woli??skiej. Wr??ci?? przej?ty do domu i opowiedzia?? o zdarzeniu. Zatai?? jedynie z??y zamiar przyw??aszczenia sobie dzwon??w. Wie??? o przygodzie m??odzie??ca obieg??a ca??y Goleni??w. Rada w rad? postanowili p??j??? gromad? i od nowa przeszuka? wzg??rze. M??odzieniec ich zaprowadzi??. Ale wyprawa okaza??a si? daremna. Ch??opak ani rusz nie m??g?? trafi? na to miejsce, sk?d owej pami?tnej nocy dobiega??o go dzwonienie. I tak pozosta??y dzwony z goleniowskiej fary ??w. Katarzyny po dzi?? dzie?? w g???bi piaszczystego wzniesienia, kt??re odt?d nazywano G??r? Dzwon??w, a tajemniczego karze??ka stra??nika dzwon??w. Starzy ludzie powiadaj?, ??e raz do roku, w rocznic? zakopania, dzwony wynurzaj? si? spod ziemi i cicho dzwoni?.
O RZECE INIE
Jeden z ostatnich prawobrze??nych dop??yw??w Odry nazywa si? Ina. Wyplywa z g??ry G??owacz znajduj?cej si? tu?? obok jeziora I??sko (najwy??sza g??ra w zachodnopomorskim 180m npm) tu?? ko??o miasteczka I??sko i p??ynie wprost na po??udnie, nast?pnie skr?ca raptownie na p????nocny zach??d, przyjmuje po drodze lewobrze??ny sw??j dop??yw - In? Ma???, przep??ywa malowniczo przez Stargard Szczeci??ski, pod Goleniowem skr?ca raptownie na zach??d i na p????noc od jeziora D?bie wpada do macierzystej Odry. Ludzie w r????ny spos??b starali si? wyt??umaczy? sobie dziwn? nazw? rzeki, kt??r? ochrzczone zosta??o dodatkowe jezioro i miasteczko. Jedni wywodzili jej imi? od staros??owia??skiego wyrazu "iny", to znaczy m??ody. Okre??lenie to pasuje do rzeki, ale tylko w g??rnym jej biegu, gdy p??ynie ona przez Wy??yn? I??ska. Wtedy istotnie ma posta? w?skiego, chy??ego m??odzie??czego strumienia. Lecz skr?ciwszy za miasteczkiem Rzecz ku p????nocnemu zachodowi, p??ynie dalej przez ???ki i mokrad??a ospale i leniwie i nurt jej nie ma nic wsp??lnego z m??odzie??cz? werw?. A o licznych jej zakr?tach, p?tlicach i rozlewiskach w ??rodkowym i dolnym biegu istnieje nawet podanie, i?? s? tworem diab??a. A by??o to tak. Pewnego dnia, przez wielu, wielu setkami lat, wezwa?? do siebie Belzebub jednego z pomniejszych diab????w i da?? mu nast?puj?ce zlecenie: - Musisz znacznie pog???bi? In?, by utrudni? Pomorzanom przeprawy. Zaczn? kl?? i pomstowa?, z czego oczywi??cie b?dziemy mieli sw??j piekielny profit. Diabe?? podrapa?? si? markotnie po rogatym ??bie i o??mieli?? si? zwr??ci? uwag? diabelskiemu ksi?ciu: - Strasznie ci???ka to praca i jako ??ywo nie dam sam rady. Zaduma?? si? srodze Belzebub, po czym rzek??: - Dostaniesz wi?c do pomocy dwie czarownice. Za m??odu nagrzeszy??y na ziemi co niemiara, a teraz w piekle tak??e czyni? intrygi i niesnaski w??r??d poczciwej czarciej czerady, ??e ju?? wytrzyma? z nimi nie mo??na. - Pozna??em to najlepiej na w??asnej sk??rze, mo??ci Belzebubie. Ju?? ja im odp??ac? pi?knym za nadobne! Zmajstrowa?? wi?c sobie w ku??ni piekielnej ogromny p??ug z ??elaza, zaprz?gn?! do niego dwie przydzielone mu czarownice i dalej??e pog???bia? dno Iny. Lecz praca sz??a ci???ko i powoli, jako ??e musieli wykonywa? j? po ciemku, noc?, a przed pierwszym pianiem kur??w zmyka?, gdzie gorzki pieprz ro??nie. Najwi?cej jednak k??opot??w sprawi??y diabelskiemu oraczowi niesforne czarownice: gdy jedna ci?gn???a w prawo to druga w lewo, gdy tamta zag???bia??a si? po pas w mu?? rzeczny, to ta zn??w wyskakiwa??a nad powierzchni? rzeki, jak gdyby chcia??a lecie? na
?ys? G??r?. Nie pomog??y napomnienia oracza ani trzaskanie z piekielnego bicza. Po miesi?cu diabe?? ju?? nie m??g?? wytrzyma? z czarownicami i pobieg?? do piek??a na skarg?. Przyszed?? Belzebub na inspekcj? i z??apa?? si? za g??ow?. - Pod??e nieroby! To? to Ina jest teraz bardziej kr?ta i p??ytsza, ni?? by??a dawniej! Przep?dzi?? ca??? brygad? z miejsca pracy i wyda?? surowy wyrok na winowajc??w. - Przez ca??y rok b?dziecie w piekielnym areszcie obkuwa? traktat o dobrej robocie, a potem wr??cicie tu i wykonacie zlecenie jak si? patrzy. ??e jednak dobrymi ch?ciami jest piek??o brukowane, wi?c te?? i zarz?dzenie Belzebuba, zapisane gdzie?? skrupulatnie w aktach piekielnych, nie zosta??y wykonane. A Ina p??ynie sobie dalej po dolinie szczeci??skiej krokiem tanecznicy raz na lewo, raz na prawo. Pod k?pami olch i wierzb tworzy niebezpieczne do??y, to zn??w rozlewa si? szeroko po przybrze??nych ??ugach, ??e przej??? j? mo??na w br??d po kolana.
??MIER? KSI?CIA
Legenda ta po??wi?cona jest Barnimowi, kt??ry zgin??? w ko??ciele ??w. Katarzyny w Goleniowie. Jak to si? sta??o, niech b?dzie opowiedziane. Bogus??aw wiedzia??, ??e to ju?? koniec i nic nie uchroni go od kl?ski dlatego, ??e Barnimowi IV na pomoc przysz??y wojska Warcis??awa. Bogus??aw stara?? si? jak najszybciej doj??? do Goleniowa, by schroni? si? za jego murami. Przypuszcza??, ??e nie b?d? oni zdobywa? miasta lecz odst?pi? od jego mur??w, gdy?? taka czynno??? nie przystoi rycerzom. Bogus??aw zatr?bi?? w r??g lecz r??wnie?? odg??os rogu us??yszeli Warcis??awowi rycerze, pochylili konie i co tchu rzucili si? mi?dzy walcz?cych, ??eby utrudni? ucieczk?. B??j ustal, a droga sta??a si? drog? gonitwy, jednak wezwani zawo??aniem Bogus??awa jego dr????nicy zdo??ali si? oderwa? od woj??w Warcis??awa. Jednak nie na d??ugo, bowiem zwar??a si? z nimi w kr??tkim starciu. Bogus??aw jednak za namow? Ka??ka nie zatrzyma?? si? i pojechali dalej. Potem dopiero Ka??ko si? zatrzyma?? a Bogus??aw zacz??? si? przedziera? przez krzaki by uj??? pogoni. Szed?? smutno rozmy??laj?c : Gdy rano wyrusza?? na b??j, mieszka??cy Goleniowa ??egnali go z nadziej?, ??e pokona on wojska Barnima otoczonego niemieckimi doradcami i przywiedzie sw??j kraj ku jedno??ci z Koron? polsk?. Obecnie po tamtych rycerzach nie zosta??o ??ladu, a on sam uchodzi pogoni. By??a ju?? noc gdy dotar?? do miasta, wpuszczono go przez Bram? Woli??sk?. Bogus??aw uda?? si? do Domu ??eglarza i kaza?? zwo??a? narad?. Zaledwie si? wszyscy zebrali, gdy od strony Bramy Woli??skiej rozleg??y si? g??osy alarmu. Wszyscy pobiegli na mury, na czele bieg?? Bogus??aw, jednak pod murami nie sta??y wojska Bogus??awa lecz Barnima IV. Na razie obro??cy na murach milczeli. Wys??ano poselstwo lecz Barnim nie chcia?? dukat??w, tylko wydania swego brata. Wtedy to zrobiono podst?p. Bogus??awa wsadzono do trumny, ??e niby umar??, a dwaj pos??owie udali si? do Barnima IV by zakomunikowa? mu, ??e Bogus??aw nie ??yje. W??wczas o tym fakcie Barnim zawiadomi?? swoich rycerzy. W??jt, kt??ry wchodzi?? r??wnie?? w sk??ad poselstwa powiedzia??, ??eby Barnim wszed?? do miasta, tylko ??eby nie wprowadza?? za mury rycerzy. Barnim uda?? si? tam z Bolkiem i Urlychem - pojechali prosto do ko??cio??a. Gdy Barnim zacz??? modli? si? przy trumnie brata, w??wczas cia??o w trumnie poruszy??o si? i zmar??y wsta??. Barnim od razu si? domy??li??, ??e przed nim stoi brat ??ywy a nie martwy, a dlatego tak strasznie wygl?da??, gdy?? by?? ca??y pobielony. Chwyci?? wtedy za miecz, lecz Bogus??aw zr?cznie go odparowa?? a zeskakuj?c z trumny uderzy?? w ods??oni?t? pier?? brata. Sztych by?? celny, trafiony Barnim zatrzepota?? r?kami i pad?? bez j?ku. Wtedy do ko??cio??a wtargn?li mieszczanie gdy?? ju?? kto?? zani??s?? wie??? o zako??czeniu wojny domowej. Wszyscy z tego zwyci?stwa bardzo si? cieszyli, gdy?? po??o??y??o ono kres walkom o Goleni??w. Marzena Rzeszowska, Wiadomo??ci Zachodnie Nr 40, 1965r.
LEGENDY O HERBIE GOLENIOWA
Pierwsza legenda g??osi, ??e dawno, dawno temu pomorski ksi???? Barnim I, poluj?c w puszczy goleniowskiej, zapu??ci?? si? zbyt daleko i zgubi?? drog?. Po wielu godzinach b???dzenia, ju?? noc?, dotar?? nad brzeg jeziora. Noc by??a pi?kna, gwie??dzista. G??adki jak lustro w wodzie odbija??y si? ksi???yc i gwiazdy. Ksi???? tak by?? oczarowany tym widokiem, ??e postanowi?? wybudowa? w tym miejscu gr??d. Co prawda Goleni??w powsta?? nie nad brzegiem jeziora i wiele lat wcze??niej, ale faktem jest ??e prawa miejskie osadzie nad In? nada?? Barnim I, za?? dla upami?tnienia tego legendarnego, a mo??e prawdziwego wydarzenia, herbem miasta s? dwa p????ksi???yce i cztery gwiazdy (jakby odbite w wodzie cia??a niebieskie).
 |  |  | | Stary herb miasta | herb miasta z przed 1945r. | aktualny herb miasta |
Tajemnica herbu Roz??o??yste drzewo, wyrastaj?ce z pok??adu statku kupieckiego, stanowi jeden z dw??ch herb??w miejskich Goleniowa. Niekt??rzy uwa??aj?, i chyba s??usznie, ??e jest to usymbolizowanie ??r??de?? bogactwa ??redniowiecznego miasta: las??w i ??eglugi. Podanie chce inaczej. M??wi ono, ??e ongi?? ??y?? w Goleniowie niezwykle zach??anny kupiec, kt??ry nie tylko oszukiwa?? kontrahent??w i wyzyskiwa?? pracownik??w, ale r??wnie?? - nie trac?c ??adnej mo??liwo??ci wzbogacania si? - zawar?? umow? z diab??em i obieca?? mu sw? dusz? w zamian za pomoc przy nieuczciwych transakcjach. Gdy wreszcie po up??ywie ustalonego terminu diabe?? zg??osi?? si? po dusz? bogacza, ten nie widz?c ratunku wykrzykn??? z w??ciek??o??ci?: "Bodajby si? w drzewo zmieni??, nim da??em si? zwie??? pokusie !" I sta??o si?. W miejscu, gdzie znajdowa?? si? przed chwil? wystraszony cz??owiek, wyros??o drzewo, zapu??ciwszy korzenie w pok??ad statku. Na pr????no diabe?? usi??owa?? wyrwa? je i unie??? ze sob?. Trzeszcza??y wi?zania pomost??w, ale drzewo nie dawa??o oderwa? si? od statku. O ??wicie diabe?? odlecia??, a mieszka??cy Goleniowa odprowadzili naw? kupca Miko??aja na martwe koryto Iny. Zaros??o ono wkr??tce zupe??nie, a g?sty b??r otoczy?? okr?t i jego przemienionego w??a??ciciela.
LIPA ANNA W KLINISKACH
Pod koniec XV w. w??adc? Pomorza Zachodniego by?? Bogus??aw X Wielki. C??rk? kr??la polskiego - Ann? pozna?? na dworze w Krakowie. Gdy Bogus??aw obj??? tron pomorski zacz??? d???y? do umocnienia swej pozycji wobec niemieckich s?siad??w. Zwr??ci?? si? przeto do kr??la polskiego, by da?? mu Ann? za ??on?. Gdy pewnego dnia poselstwo polskie przyby??o do Szczecina do Bogus??awa, to na zamku w Szczecinie zasta??o tylko Ann?, gdy?? Bogus??aw uda?? si? na polowanie. W??wczas ksi???na wybra??a si? wraz z pos??ami do puszczy, by tam spotka? m???a. Obozowisko roz??o??yli w pobli??u pot???nej ju?? w??wczas lipy. Na pami?tk? tego wydarzenia lip? t? nazwano "Anna". ?r??d??o: Sport i Turystyka, W-wa 1962
2004 GOLENI??W.PL Wszelkie prawa zastrze??one. Materia??y umieszczone za zgod? Burmistrza Gminy i Miasta w Goleniowie
| |
|
Dorabianie kluczy Goleni??w
|